A.D.: 25 Listopad 2017    |    Dziś świętego (-ej): Katarzyna, Erazm, Klemens

Patriota.pl

Gun upon gun, ha! ha! Gun upon gun, hurrah!
Don John of Austria. Has loosed the cannonade.
Gilbert K. Chesterton, Lepanto

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Tramwajarze, gazownicy, drukarze i prawicowa generalicja. Historia i teraźniejszość stołecznych klubów piłkarskich

Drukuj

Tags: Piłka nożna | Sport

 Historia

Historia warszawskiej piłki tworzyła się w cieniu dużych klubów stołecznych, których hierarchia ukształtowała się na dobre w latach dwudziestych XX w. W przedwojennej Lidze Państwowej regularnie grały trzy stołeczne kluby - Legia, Polonia, Warszawianka. Powstały o nich książki, opisy ich przedwojennych występów można odszukać na stronach internetowych. Jednak warszawskie środowisko piłkarskie żyło nie tylko występami tych dużych klubów.

Jak wyglądała mapa klubów warszawskich?

Już w latach dwudziestych było wiele klubów popularnych w swoich okolicach, na mecze których chodziła pokaźna liczba kibiców. Z końcem laty dwudziestych boisko przy ul. Podskarbinskiej otworzył Orzeł, wiążąc się na stale z Grochowem, na Woli grał Sarmata wspierany przez tramwajarzy, na dalszej Woli Świt - klub gazowników, pracownicy elektrowni wspierali Elektryczność, drukarze mieli Drukarza, pracownicy fabryki samochodów mieli Skodę (późniejsze Okęcie). Najlepszymi klubami okręgu warszawskiego były Marymont, Gwiazda i Skra. Zwłaszcza kibice Gwiazdy byli znani z licznych zamieszek, których dokonywali w czasie spotkań na własnym boisku. Silne były też nie istniejące dziś kluby Korona - w latach 20. dokonała fuzji z Legią, czy PWATT.

Najstarszym klubem warszawskim często uznawano Marymont, choć właściwie powstał on w 1921 r. Ten spór powstały za czasów komuny, która chciała mieć klub robotniczy jako ten najstarszy, a nie związaną z prawicowym odłamem generalicji Polonię (prezes gen. Kazimierz Sosnkowski). Okres międzywojenny w warszawskiej piłce to przede wszystkim istnienie RPA, czyli Robotniczego Podokręgu Autonomicznego. Część klubów grała w A klasie okręgu, część w RPA, mistrza okręgu wyłaniał baraż między mistrzem A klasy a mistrzem RPA. Właśnie Skra i Marymont były najsilniejszymi klubami przedwojennej RPA. Przeprowadzona ankieta w 1927 r. ujawniła, że w okolicach Warszawy grało około 40 dzikich drużyn nie zdających sobie sprawy z istnienia związku warszawskiego. Ten fakt pokazuje, jak pionierskie były to jeszcze czasy dla zorganizowanego piłkarstwa. Jednak już pod koniec lat trzydziestych Warszawski Okręgowy Związek Piłki Nożnej liczył ponad 130 klubów - 12 w lidze okręgowej, 12 w A klasie, 14 w B klasie i pozostałe w grupach C klasy. Powstawało coraz więcej nowych boisk.

W czasach komuny nigdy z upadku nie podniosła się Warszawianka, jej szczytowym osiągnięciem po wojnie były baraże o II ligę, przegrane niestety po sezonie 1963/64. Ale zanim Warszawianka doszła do baraży wygrała III ligę warszawską, a w niej miała decydujący mecz z Polonią na Stadionie Wojska Polskiego. Wygrała go w obecności 20 000 widzów. To można powiedzieć był ostatni powiew klimatu przedwojennej warszawskiej piłki i żywy obraz popularności tych drużyn jeszcze wiele lat po wojnie. W 1975 r. definitywnie skasowano piłkę na Warszawiance. W cień na wiele lat odsunięta została także Polonia, częściowo przez odgórne decyzje władzy, częściowo przez nieudolność własnych działaczy. Na ich miejsce komuna wprowadziła milicyjną Gwardię. Ale nie tylko Warszawianka miała problemy. Mimo swej robotniczej przeszłości i sukcesów nie ostała się także Skra.

Oto sylwetki najbardziej zasłużonych warszawskich klubów spoza czwórki Legia, Polonia, Warszawianka, Gwardia opisane w kilku zdaniach.

SKRA
Przed wojną był to klub Woli. Skra grała w okolicach ul. Okopowej niedaleko dzisiejszej ul. Żytniej. Powstała na fali sojuszu studentów i robotników w wojnie bolszewickiej. Jej pełna nazwa brzmi Sportowy Klub Robotniczo-Akademicki. W międzywojennym okresie była właściwie czwartą siłą piłkarskiej Warszawy, najczęściej reprezentując okręg w walce o ligę. Po Wojnie, Skra otrzymała tereny przy zbiegu ulic Wawelskiej i Żwirki i Wigury, gdzie istnieje do dziś, a przed Wojną swą siedzibę miała tam Warszawianka. Nowoczesny obiekt Skry w 1969r. zyskał pierwszą w Polsce nawierzchnię tartanową, klub postawił zdecydowanie na lekkoatletykę, piłkę zlikwidowano pomimo, że nawet po Wojnie Skra kilkakrotnie otarła się o II ligę. To największa strata po 1945 r. dla stołecznej piłki obok likwidacji sekcji Warszawianki.

SARMATA
Klub był jednym ze współzałożycieli RPA, a jego największym osiągnięciem piłkarskim było wicemistrzostwo okręgu w 1935 r. Przez lata związany z Wolą. Jego członkiem był sam Kusociński. Wielu zawodników Sarmaty było tramwajarzami, stąd klub dostał się pod patronat warszawskich tramwajów. Po Wojnie Sarmata gra najczęściej na czwartym poziomie ligowym, po 2007 r. zniknął na kilka lat z mapy Warszawy, co na Woli sprawiło wrażenie jakby wyrwano stare drzewo z korzeniami. Dziś dawne boisko Sarmaty porastają młode drzewka, a teren się marnuje w związku z niewyjaśnioną do końca sytuacją terenów. Dwa lata temu Sarmata został zgłoszony do najniższej ligi mazowieckiej i obecnie swoje spotkania rozgrywa w podwarszawskiej Zielonce.

 

OKĘCIE
Na południowych obrzeżach miasta grupa pracowników fabryki Skody postanowiła założyć drużynę piłkarską. Na tyłach fabryki było dużo miejsca. Szybko zespół zyskał popularność między pracownikami, którzy robili regularne składki na drużynę. Po kilku sezonach Skoda była już czołowym klubem okręgu. Na szczególnie ważnych meczach piłkę zrzucano z samolotu "spod chmur" jak mawiano. W 1936 r. państwo wykupiło akcje Skody i klub zmienił nazwę na Okęcie. W 1938 r. cały niemal skład przeniesiono do Starachowic. Zespół trzeba było budować od zera. Po Wojnie Okęcie grało głównie pomiędzy trzecią a czwartą ligą. W latach 90. były nawet plany awansu na zaplecze ekstraklasy, ale nic z tego nie wyszło, dziś Okęcie gra na piątym poziomie ligowym.

ORZEŁ
Ten tradycyjny klub Grochowa miał wojskową opiekę. Powstał w 1921 r. Przed wojną grał w A lub B klasie. Jeszcze na początku lat 90. grał na czwartym poziomie ligowym. Niestety, jak to zwykle bywa, zawieszono działalność sekcji piłkarskiej z powodu braku pieniędzy. Klub posiada ładny stadion lekkoatletyczny, ale z drugiej strony Podskarbinskiej niszczeje tor kolarski.

MARYMONT
Powstanie klubu owiane jest legendą, nie wiadomo dokładnie kiedy powstał, ale jego opoką był Władysław Borowiecki. W początku lat 20.  Marymont wyniki miał mizerne, ale już w 1928 r. zdobył mistrzostwo okręgu. Niestety, powołania do wojska osłabiły skład Marymontu przed decydującymi bataliami o awans do ligi państwowej. Po wojnie Marymont miał swoje tłuste lata. Powiększono stadion na Potockiej do 18 tys. miejsc, mieszkańcy Żoliborza licznie go wypełniali, gdy zespół występował w latach 50. na zapleczu ekstraklasy, a był nawet sezon, gdzie Marymont był przez dłuższy czas liderem tabeli. Swój epizod w klubie miał jako trener Kazimierz Górski. Te dwie szanse awansu do ekstraklasy sprzed wojny i z lat 50. nigdy się już nie powtórzyły. Jednak następne dziesięciolecia to głównie 4-5 liga i tak aż do 2007 r., kiedy postanowiono zlikwidować seniorów. Przed sezonem 2011/12 wielu sympatyków RKS Marymont z radością przyjęło do wiadomości fakt o powrocie seniorów na piłkarską mapę stolicy. Od sierpnia 2011 r. Marymont rywalizować będzie w IV grupie warszawskiej B-klasy.

AZS
Nieco na północ od ulicy Potockiej, przy Marymonckiej, ma swoje tereny AZS-AWF. Sekcja piłkarska AZS-u była jednym z pionierów warszawskiej piłki. W pierwszym sezonie rozgrywek okręgu (1921 r.) AZS wygrał B-klasę i w 1922 r. rywalizował z Legią i Polonią. Przed wojną AZS nie miał już jednak tak silnej pozycji jak inne, głównie robotnicze kluby. W latach 1925-27 sekcja nawet nie istniała. W 1932 r. AZS zdobył mistrzostwo okręgu. Był to największy sukces sekcji piłkarskiej akademików w historii. Po wojnie władza nie stawiała zbytnio na piłkę w zespołach akademickich, odwrotnie niż na przykład w Rumunii. Mimo wielu dobrych trenerów, jak Talaga czy Strejlau, AZS-AWF nie przekroczył poziomu III ligi. Obecnie AZS-AWF nie ma sekcji piłkarskiej, choć jeszcze w latach 90. akademicy występowali w III lidze.

HUTNIK
Jesteśmy cały czas na północy Warszawy. Przy ul. Marymonckiej działa nie tylko AZS-AWF, ale także Hutnik. Powstały w 1957 r. klub, którego bazą była Huta Warszawa zaczynał od samego dołu piłkarskiej drabiny. W latach 60. wspiął się o dwa stopnie wyżej do okręgówki, w latach 70. o stopień wyżej, aż w końcu w 1983 r. udało się Hutnikowi wywalczyć pierwszy awans do II ligi. Jako trener pracował tam wtedy Jerzy Engel. Druga liga na Hutniku utrzymywała się tylko rok 1983/84, 1986/87, 1990/91, pierwszy raz udało się utrzymać na zapleczu ekstraklasy w sezonie 1992/93, gdzie 6 miejsce pozostaje do dziś najlepszym wynikiem w historii bielańskiego zespołu. Po spadku do III ligi w 1996 r. Hutnik powoli staczał się, a zatrzymał się na piątym poziomie, z którego powoli się odbija i stopniowo stara się nawiązywać do świetności z początku lat 90. Świadczy o tym awans w 2010 r. do III ligi łódzko-warszawskiej (4 poziom rozgrywek).

POLONEZ
Po drugiej stronie Wisły występował zespół założony w 1954 r. przy fabryce samochodów osobowych. Nazywał się Stal FSO. Na początku lat 70. do pierwszego zespołu Stali zaczęto przekazywać Młodzież z Miejskiego Ośrodka Piłkarskiego. Występujących w okręgówce młodzieżowców szybko podkupiły większe kluby. W 1978 r. zespół awansował do III ligi, a rok później niespodziewanie na zaplecze ekstraklasy. Akurat uruchamiano nowa linię produkcyjną Poloneza, więc załoga zdecydowała nadać tę nazwę drużynie piłkarskiej. Był to okres, gdzie na mały stadion Poloneza przychodziło po 2-3 tys. ludzi i całe Bródno było dumne z zespołu. II liga przetrwała na Bródnie jednak tylko jeden sezon. Po 1989 r. ciężka sytuacja FSO odbiła się na klubie, który musiał zlikwidować sekcję seniorów, bierne pozostały także władze dzielnicy. Polonez wychował takich piłkarzy jak Stanisław Terlecki, Leszek Iwanicki, czy Wojciech Kowalczyk.

URSUS
Przypomnijmy, że Ursus do 1975 r. był odrębnym miastem. Przed wojną władze fabryki postanowiły dać wsparcie w uprawianiu piłki robotnikom fabryki. Powstała drużyna połączyła się tuż przed wojną z KS Czechowice. Jednak znaczenie KS Ursus wzrosło w latach 60. Po sezonie 1972/73 pojawiła się II liga po raz pierwszy. Jednak najbardziej znanym meczem w historii Ursusa było spotkanie z samym Górnikiem Zabrze, który spadł akurat na jeden sezon do II ligi, a Ursus pokonał go 3:1 w obecności około 12 tys. widzów. Było to zaledwie kilka lat po tym jak Zabrzanie doszli do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Rok 1986 r. zakończył jak dotąd przygodę Ursusa z zapleczem ekstraklasy. Ursus spędził w niej 8 sezonów. Obecnie zespół gra w III lidze warszawsko-łódzkiej (4 poziom).

Teraźniejszość

Dzisiejszy stan warszawskiej piłki nie napawa optymizmem. W dawnych latach było kilka klubów na zapleczu ekstraklasy i kilka w trzeciej lidze. Dziś poza Legią i Polonią w ekstraklasie, Warszawa nie ma nikogo na drugim i trzecim poziomie ligowym. Na czwartym szczeblu grają obecnie Ursus i Hutnik. Taki stan rzeczy jeszcze w latach 90. byłby nie do pomyślenia, jednak rzeczywistość obecna przedstawia się tak, a nie inaczej. Piąty szczebel to także zaledwie dwa zespoły - Okęcie i Targówek. Dopiero kilka stołecznych drużyn gra na szóstym poziomie, czyli w lidze okręgowej.

Hutnik dzięki nowemu prezesowi od mniej więcej roku ma szansę wydobyć się z dna, ale sytuacja nadal nie jest wesoła. Aby stadion Hutnika mógł uzyskać licencję na grę w III lidze, trzeba było dokupić krzesełka, aby spełnić wymóg niezbędnych 500 miejsc na trybunach. Za spełnienie reszty wymogów wzięli się kibice, gdyby nie oni Hutnik najprawdopodobniej nie mógłby grać na własnym stadionie w tym sezonie.

Optymizmem powiało na Drukarzu, gdyż dzięki UEFA, miasto będzie musiało dostosować stadion do minimum, jakie musi spełniać obiekt, aby mogły na nim odbywać się treningi przed spotkaniami EURO 2012. Działacze Drukarza mają szczęście, że ich stadion jest położony akurat w takim miejscu, gdyby nie to, nie mieliby co liczyć na miasto. A o zainteresowaniu zespołem, niech świadczy fakt, że baraże o wejście do IV ligi oglądało w czerwcu na małych trybunkach około 700 osób. To przez Drukarza przewinęli się bracia Żewłakowowie, czy Dariusz Dźwigała.

Zupełnie inaczej jest na Olimpii, gdzie są trybuny wybudowane pod koniec lat 90. na fali zainteresowania drużyną, która otarła się o II ligę w sezonie 1996/97. Dziś trybuny są raczej puste, a Olimpia gra dla samej gry w okręgówce, na więcej nie ma pieniędzy.

Zobaczymy co w IV lidze po awansie pokaże Targówek. Wydaje się, że bez wsparcia dzielnicy 5 poziom rozgrywek może być najwyższym możliwym pułapem dla podopiecznych byłego legionisty Sergiusza Wiechowskiego. Miasto obiecuje już od kilku lat temu klubowi nową zadaszoną trybunę na 2 tysiące miejsc.

Gwardia to właściwie już tylko szyld, legenda, gdyż zespół to zbiór młodych ambitnych amatorów. Po wielu latach zespół ten wywalczył pierwszy jakikolwiek awans z A-klasy do okręgówki, czyli z ligi nr 7 do ligi nr 6. Na kolejny raczej się nie zapowiada.

Dziwić może fakt, że seniorskiej drużyny nie ma Ursynów, kilka lat temu dzielnicę tę reprezentowała Sagita, która weszła nawet do okręgówki, jednak po paru latach gry klub wycofał się z rozgrywek.

Po 1989 r. zlikwidowano sekcje piłkarskie takich klubów jak Orzeł, Polonez, ZWAR Międzylesie, Delta, AZS-AWF, a po kilku latach przerwy działalność wznowiły Sarmata i Marymont. Małe kluby stołeczne tworzą historię każdej z dzielnic, warto aby o nich nie zapominać, warto pokazywać kibiców Hutnika, którzy w ciężkich chwilach wsparli swój klub, gdyż na miasto nie ma co liczyć. W Ratuszu liczą się bardziej fontanny za 14 milionów i gigantyczny przekręt ze Stadionem Narodowym w tle. W kibicach małych klubów nadzieja, aby te autentyczne cząstki miasta przetrwały, aby warszawscy piłkarze mogli grać dla własnych dzielnic, gdyż w wielkich klubach ekstraklasy nie ma dla nich miejsca.

Miejmy nadzieję, że w kolejnych latach nie zniknie z mapy miasta kolejny zasłużony klub, a raczej powróci do życia któryś z tych, co ostatnio upadły. Na razie jeszcze, na szczęście, wiele dzielnic ma swoje małe kluby, Włochy - Przyszłość, Tarchomin - Polfę, Jelonki - Świt, Bemowo - Legię Bemowo, Wawer - Radość i Victorię, Rembertów - AON, Wesoła - KS Wesołą. Natomiast bez klubów pozostają Ursynów, Praga Północ, Ochota i Wilanów, a szkoda, bo każda dzielnica powinna posiadać przynajmniej jeden zespół seniorski.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u