A.D.: 21 Listopad 2017    |    Dziś świętego (-ej): Albert, Janusz, Konrad

Patriota.pl

Nietolerancja polega na uznaniu za aksjomat prawdy politycznej,
rodzinnej, prawdy społecznej i prawdy religijnej – prawd pierwszych i świętych,
które nie podlegają dyskusji.
Juan Donoso Cortés, Cartas de Paris à „El Heraldo”

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Powrót do Edenu czy cywilizacyjna uniformizacja. O ozdobie człowieka słów kilka

Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Tags: Publicystyka | Sapienti sat!

Zdarzają się pojedyncze dzieła sztuki, które poprzez swoje środki wyrazu potrafią opisać perfekcyjnie wizję świata, streścić w krótkim wierszu, pociągnięciu pędzla, muzycznym takcie, ujęciu fotograficznym czy scenie filmowej to, co historykom, filozofom, wielkim komparatystom zająć może ogromne tomy dociekań, analiz i wniosków. Są w sztuce filmowej dzieła dotykające Absolutu (filmy Andrieja Tarkowskiego, Piknik pod wiszącą skałą Petera Weira), opowiadające w skali mikro historię świata (np. Amarcord Federico Felliniego czy Forrest Gump Roberta Zemeckisa), ale też w przeciętnych na pozór filmach zdarzają się sceny celnie odczytujące kondycję współczesnego świata.

Taką jest finałowa scena z Prêt-à-Porter Roberta Altmana, w której oczekiwany przez cały świat mody, projektantów i konsumentów, pokaz okazuje się paradą roznegliżowanych top modelek wśród zdumionej publiczności, ogłupiałych dziennikarzy i skonfundowanych koneserów, oczekujących nowych trendów i propozycji pozwalających zaistnieć w towarzystwie.

Pomijając histeryczne reakcje na tę wizję konsumentów świata mody i jego kreatorów, a także nieudolne interpretacje krytyków filmowych, nie jest chyba trudne do określenia, że końcowe minuty tego filmu stały się, jakby nie patrzeć, historią mody (a co za tym idzie także kultury, idei, i, a jakże, filozofii) w pigułce. Inteligentny reżyser wyraził to, co nigdy nie przeszłoby przez gardło dzisiejszym wytwórcom, producentom mody, ale przede wszystkim interpretatorom współczesnej popkultury. Żyjemy w czasach schyłkowych, w których dekadencja zżera dekadencję, pustkę moralną nie są w stanie zastąpić pełne brzuchy zjadaczy chleba i propozycje sztuki coraz bardziej post- (można do prefiksu dodać dowolny przymiotnik). Dobrze odczytana nagość u Altmana powinna nam uświadomić, że doszliśmy do pewnego kresu, z perspektywy którego możemy już tylko nostalgicznie zwrócić się ku własnym źródłom.

Źródłom, których istotą była nieświadoma nagość naszych pierwszych Rodziców – Adama i Ewy. Historia kultury, a także, daleko nie szukając, gospodarki, zaczęła się właśnie od występku naszych praojców, który zmuszeni zostali do zorganizowania sobie pracy oraz odziania się. Niektórzy uważają, że ubiory, które człowiek zaczął wykorzystywać po wygnaniu z raju są jedynym pozytywnym efektem grzechu pierworodnego. Strój spełniając swoje podstawowe funkcje – użytkową, ozdobną i symboliczną – stał się odtąd zwierciadłem ducha danej epoki.

O współczesnych trendach w modzie, zwłaszcza w strojach, dowiedzieć się można najwięcej analizując funkcje symboliczne stroju w przełomowych dla dziejów ludzkości epokach. I to nie stroju tego najbardziej czytelnego, rytualnego i nacechowanego symbolicznie – vide ubiór kapłana czy koronacyjny strój średniowiecznego władcy – ale okryć i wszelkich akcesoriów noszonych przez zwykłych ludzi na co dzień, tych niezbędników powszechnego użytku, na które wpływ mają wahania mód i obyczajów. Z ich struktury, faktury, sposobu zakładania i ozdabiania można wywnioskować istotę i ducha danej epoki. Dowiedzieć się, jakie panują w niej wartości, jakim hołduje się obyczajom, nastrojom, jakie wyznaje się zasady etyczne, czy mamy do czynienia z epoką w fazie rozkwitu czy z fazą schyłkową, dekadencką, czy jest bardziej uduchowioną, czy przesiąknięta materializmem, czy panuje w niej organiczny ład czy też chaos i rozkład., czy rządzi surowa moralność, czy pławi się w rozwiązłości i nieobyczajności.

Uderzająca wręcz różnica panowała w tym zakresie między klasycznym okresem dziejów Grecji a regresem hellenistycznym, między Rzymem czasów Cesarstwa a Rzymem późnoimperialnym. Duchowość pierwszego okresu, surowość prostych i jasnych zasad moralnych, umiłowania prawdy i mądrości wyraża się np. w kroju i linii chlamidów i chitonów Greków, czy rzymskich tóg. Są oszczędne w ozdobach i dodatkach, dominuje w nich biel, ład i harmonia. Także pancerz oraz uzbrojenie hoplity czy legionisty było proste, raczej pozbawione ozdób, przywołując skojarzenia z żelazną dyscypliną, surowością służby, odwagą, wiernością i honorem.

Drugi okres wypełnia wszelkie znamiona dekadencji. Klasyczna prostota i harmonia załamuje się, w stroju pojawiają się udziwnienia i obce, orientalnego pochodzenia fantazyjne motywy. Dominować zaczynają przesycone zbytkiem ozdoby, przewagę zdobywa wschodni przepych barw i klejnotów, modne stają się miękkie, delikatne tkaniny, misterne, wyrafinowane fryzury. Hedonizm, zniewieściałość degradują armię do zbiorowiska nieprzygotowanych do wojennych trudów, obciążonych zbędnym strojem, pięknoduchów. Klasyczna filozofia ustąpić musi jałowym intelektualnym spekulacjom, klasyczna tragedia i epos wyparte zostają przez błahe panegiryki i nadęte pustosłowiem poematy.

Podobnie strój średniowieczny (zwłaszcza stulecia X-XIII) odwzorowuje panujący wówczas ład społeczny. Bez trudu można było odróżnić duchownego od człowieka świeckiego, plebejusza od szlachetnie urodzonego, rycerza od mieszczanina czy wieśniaka. Wieki Średnie znają też odrębne stroje dla szczególnych zawodów, grup społecznych czy narodowych. Pojawiają się odrębne stroje dla Żydów, dla pokutników, także dla prostytutek, czy trędowatych. Bogactwo średniowiecznych strojów – niespotykane w żadnej innej epoce barwy, ozdoby, misterne hafty i obramowania np. płaszczów – tworzy wielobarwną mozaikę, w której każdy element pełni ważną funkcję, a całość mody tworzy harmonijny wizerunek przeznaczony nie dla przygodnego widza, ale ad maiorem Dei gloriam. Klasyczna prostota antyku ustępuje tajemniczości i głębi przesłania, nieuchwytnego piękna, niezgłębionej tajemnicy – jednym słowem dążeniu do Absolutu.

Upadek tego stylu następuje w okresie tzw. jesieni Średniowiecza, w którym zanikają tradycje rycerskie, upada formacja duchowa, następuje rozkład hierarchii. Te zjawiska znajdują swoje odbicie w ewolucji mody, ubiory z bogactwa barw przepoczwarzają się w pstrokaciznę, bogactwo ozdób w pozbawiony smaku przesyt. Stroje przybierają coraz dziwaczniejsze formy (spiczaste ciżmy, kuse kaftany, obcisłe pludry, hełmy w kształcie pysków zwierząt). Wzbogaceni plebejusze – kupcy, bankierzy, mieszczanie – przywłaszczają sobie, często wbrew zakazom władcy, stroje zastrzeżone tylko dla stanu rycerskiego. Parweniusze ci zaczynają rywalizować z lepiej urodzonymi w przepychu i wystawności, a ponieważ jako prostacy pobawieni są dobrego smaku, stają się promotorami złego gustu i tandetnego blichtru.

W następnych stuleciach (XVI-XVIII) tendencje te wzmocniły się i nabrały rozpędu. Inwazja koronek, kryz, jedwabnych pończoch, męskich butów na wysokim obcasie, była dla wielu dowodem postępującej zniewieściałości i moralnego upadku. Strój szlachetnie urodzonego i bogatego mieszczanina niczym już się nie różnią. Kurtyzany ubierają się jak damy, a żydowscy bankierzy jak szlachta i dworzanie.

Warstwa mieszczańska, utwierdziwszy swoją pozycję ekonomiczną na przełomie XVIII i XIX w. zaczęła dyktować własne normy również w dziedzinie ubiorów i mód wszelakich. Następuje odwrócenie ról – to dawni plebejusze narzucają modę warstwom wyższym. Ogólna uniformizacja mody, która swoje apogeum osiągnęła w XX w., spowodowała, że arystokracja, a także monarchowie, zaczęli ubierać się jak bogaci mieszczanie, bankierzy i przemysłowcy. Trudno dziś określić, na podstawie ubioru, czy np. król jednego z europejskich krajów o pięknej tradycji monarchistycznej, ubrany zwykle w garnitur, jest monarchą czy którymś z demokratycznych polityków, lub nawet urzędnikiem kancelarii notarialnej.

Dzisiejsze warianty strojów kobiecych, czy bardzo do nich podobna tzw. moda młodzieżowa, z natury zachowujące różnorodność, w rzeczywistości sprowadzone są – zdaniem niektórych kulturoznawców – do dwóch wywodzących się jeszcze ze Średniowiecza archetypów – stroju „mieszczki-przekupki” i stroju „ladacznicy”, a w trendach młodzieżowych do tendencji kuglarskiej (vide gwiazdy rocka i mody właśnie) i łachmaniarskiej (subkultury artystyczne, kontestujące, anarchizujące). Zaskakujące? Być może dla bezrefleksyjnych kreatorów dekadencji XX i XXI wieku.

Nagość Noemi Campbell czy innych modelek dla analizującego teraźniejszy fin de siècle Altmana miała konkretną wymowę. Wróćmy do źródeł, do rajskiej niewinności, albowiem w tej chwili, w tym świecie nic więcej nie osiągniemy, spróbujmy może od początku, dajmy sobie kolejną szansę. A czy wybierzemy zrzucenie glajszachtującego garnituru lub ubiorów rodem z podejrzanych przedmieść dawnych metropolii i ruszymy w ślad za nagą pięknością, czy pozostaniemy w zaklęciu stadnej egzystencji, zależy tylko od nas. Ale czy są to drogi do Raju – Bóg jeden wie.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u