A.D.: 21 Listopad 2017    |    Dziś świętego (-ej): Albert, Janusz, Konrad

Patriota.pl

W społeczeństwie rysującym się na horyzoncie, nawet entuzjastyczna współpraca sodomitów i lesbijek nie uchroni nas przed nudą.
Nicolás Gómez Dávila

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Między "wielkimi Żydami" a "biednymi żydkami", czyli Ezra Pound w kwestii rasy nieproduktywnej

Drukuj

Tags: Dogma | Fundament | Kultura | Literatura

Tzw. antysemityzm Ezry Pounda to temat traktowany przez ogół krytyków dość pobieżnie. Tematy tego typu uważane są za nieliterackie i wykraczające poza ramy samego tekstu. Czasem jakiś krytyk wtrąci dokładny opis koncepcji ekonomicznych majora Douglasa, po to tylko, by zademonstrować, w jaki sposób Pound wykorzystał te teorie w Pieśniach (The Cantos). Jakie jednak wnioski ma wyciągnąć czytelnik z samego faktu ich wykorzystania? Dopóki krytycy nie zechcą spojrzeć na antysemityzm, teorię kredytu społecznego i faszyzm jak na sprawy istotne, ważne dla tekstów literackich, które czynią z nich użytek, dopóty nie będziemy w stanie właściwie ocenić dzieła Ezry Pounda ani modernizmu jako zjawiska kulturalnego.

Większość krytyków zetknąwszy się z antysemityzmem Pounda próbuje usunąć ten problem, w pierwszy lepszy sposób usprawiedliwiając poetę. Nie ustrzegają się oni przy tym wyraźnych luk i wykoślawień w argumentacji. Christine Brooke-Rose zapewnia nas w komentarzu charakterystycznym dla pewnego typu usprawiedliwiania Pounda, że "jego antysemityzm jest (lub był) wstrętny, jest aberracją, nawet jeśli w intencjach kierował się głównie ku zagadnieniom finansowym". Nazywanie Poundowskiego antysemityzmu "aberracją" nie przysparza poecie chwały. Brooke-Rose sugeruje bowiem, że nie należy traktować Pounda poważnie. Jak zauważył Hyam Macoby, "Sam Pound nie chciałby być oceniany jako człowiek moralnie niepewny, przez przypadek obdarzony talentem poetyckim". Od Pounda dowiadujemy się, nawet jeśli nie dowiadujemy się nic więcej, że idee nie znajdują się w społecznej próżni. Zaprzeczanie tej prawdzie jest chyba największym złem, jakie "przyjaciele" Pounda mogą mu wyrządzić, traktując jego „antysemityzm” tak, jakby nigdy nie było eksterminacji Żydów.

Inną metodą usprawiedliwiania Pounda jest podkreślanie różnicy, jaką widzi on między "wielkim" i "małym" Żydem. W Canto III Pound pisze: "(...) zemsta pociągająca za sobą grzech, biedne żydki płacące (...) płacące za krwawą zemstę wielkich Żydów na gojach". Niektórzy dopatrują się w takich stwierdzeniach Pounda próby rozgrzeszenia "biednych żydków" ze zbrodni popełnionych przez "wielkich Żydów". Argument ten upada, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że jedyna różnica między "małymi" i "wielkimi" tkwi w braku władzy tych pierwszych. W The Guide to Kulchur Pound zauważa: "Meyer Anselm miał, powiedzmy, cel, rasę (swoją rasę) do >>pomszczenia<<". W tym miejscu "wendeta wielkiego Żyda" ma służyć również interesom żydowskiej biedoty. Wendeta staje się cechą charakterystyczną rasy, Meyer Anselm podejmuje zemstę dlatego, że należy do wielkich, a nie dlatego, że dokonał wyboru natury moralnej.

Niektórzy krytycy, zwłaszcza Hugh Kenner i Clark Emery, uważają, że Pound oczyścił się z zarzutu antysemityzmu, ponieważ wprowadził rozróżnienie między "wielkimi" Żydami a żydowską biedotą, albo ponieważ twierdził na przykład: "Lichwiarze nie należą do żadnej rasy. Nie wiem doprawdy, jak długo jeszcze Żydzi mają być kozłami ofiarnymi lichwiarstwa". Hugh Kenner pisze w The Pound Era: "Szkoda, że Poundowskiego rozróżnienia między wielkimi finansistami i resztą Żydów nie można było bardziej uwypuklić, skoro sam Pound zwykł to czynić. Owo rozróżnienie było mniej lub bardziej udaną próbą diagnozy prowadzącej raczej do łagodzenia niż potęgowania antysemityzmu." Trudno powiedzieć, co bardziej przebija z wypowiedzi Kennera: paranoja czy naiwność. Kto można by zapytać, zabronił podkreślenia czynionych przez Pounda rozróżnień? Jeżeli były one wyłącznie pewnym nawykiem, w który Pound raz po raz popadał, to jakież mogą mieć znaczenie? I od kiedy to diagnosta zwolniony jest od odpowiedzialności za niewłaściwe postawioną diagnozę? Wreszcie: w jaki to sposób rozróżnianie Pounda zniechęca do antysemityzmu, skoro usprawiedliwia jedynie biedotę żydowską nie negując lichwiarskich skłonności ogółu Żydów?

Nie trzeba zresztą wcale potępiać całej społeczności żydowskiej, żeby zostać uznanym za antysemitę. Literatura dotycząca antysemityzmu aż roi się od takich właśnie rozróżnień, jakie wprowadził Pound. W tym kontekście warto porównać poglądy Pounda z opiniami ludzi mu współczesnych. Antysemityzm Pounda, widoczny w analizie bolączek społecznych i ekonomicznych, nie był w okresie międzywojennym czymś wyjątkowym. Pojmowanie antysemityzmu jako zjawiska kulturowego, a nie jako odosobnionych przypadków uprzedzenia, pomoże nam odnaleźć kontekst dla dzieła i myśli Pounda.

Henry Ford to jeden z tych amerykańskich antysemitów, z którymi Pounda łączy coś więcej nie tylko powierzchowne podobieństwo. Pound zawsze wyrażał się o nim pochlebnie, a w Canto LXXIV na półce zacnego burmistrza miasta Wörgl obok Dantego i Heinego pojawia się autobiografia Forda. W latach 1920-1922 na łamach "The Dearborn Independent", tygodnika Henry'ego Forda, ukazała się seria artykułów antyżydowskich. Biografowie Forda tak oto scharakteryzowali tę serię: "Główną tezą artykułów jest istnienie międzynarodowego spisku Żydów, których tajne przywództwo dąży do rozpętania wojny, rewolty i chaosu i zniszczenia wszystkich poza wyznawcami Mojżesza w celu przejęcia kontroli nad światową polityką, handlem i finansami". Kiedy czytamy o "tajnym przywództwie" rasy, przypomina się stosunek Pounda do "Wielkich Żydów" i Meyera Anselma. Podobnie jak Pound, redaktorzy "The Dearborn Independent" twierdzili, że nie występują przeciw Żydom:


"Kwestia żydowska to nie liczba Żydów zamieszkałych w Ameryce ani nie to, że Amerykanie zazdroszczą im sukcesów, a już z pewnością nie obiekcje wobec nie budzącego żadnych zastrzeżeń wyznania mojżeszowego; sedno sprawy tkwi w czymś zupełnie innym. Tym czymś jest wpływ, jaki Żydzi wywierają na zamieszkiwany przez siebie kraj. To nie ludzie, lecz idee stanowią kwestią istotną: ludzie są tylko ich nośnikami."


Krytycy, którzy chcieliby bronić Pounda przed oskarżeniami o antysemityzm w ten sposób, że wskazują na jego rozróżnienie między "wielkimi Żydami" i "biednymi żydkami", popełniają błąd biorąc antysemityzm za uprzedzenie. Ktoś uprzedzony do Murzynów może zakładać, że wszyscy Murzyni są jednakowi, lecz rzadko się zdarza, by nawet w najzajadlejszym umyśle powstała myśl, że wszyscy Murzyni knują spisek przeciwko białym, tak jak antysemici zakładają, że Żydzi spiskują przeciw Aryjczykom. Ten dodatkowy ton właściwy jest antysemityzmowi, ponieważ jest on opartą na logice teorią, doktryną broniącej pewnego zespołu interesów, a nie irracjonalnym uczuciem. Henry Ford tak oto określa te interesy: "Żydowska filozofia pieniądza nie polega na >>robieniu<< pieniędzy, lecz na >>zdobywaniu<< pieniędzy". Różnica między jednym a drugim jest zasadnicza. Wyjaśnia bowiem, dlaczego Żydzi są raczej "finansistami", niż "ludźmi kierującymi produkcją". Także Pound dostrzega istotną różnice między finansistami a przemysłowcami i przeciwstawia jednych drugim. Przypisuje cnoty przemysłowcom, a zło Żydom, lichwiarskiej finansjerze żydowskiej:

"Monopol, sankcje i restrykcje narzucone przez cechy i gildie były przynajmniej przywilejami producentów. Lecz monopol na pieniądz, klucz do pozostałych monopoli, był i pozostanie przywilejem, wyzyskujących. Sytuacja komplikuje się, gdy ten sam człowiek trzyma w ręku zarówno produkcję, jak i finanse. Okoliczności zmusiły Henry'ego Forda do tego, by bronił się przed Wall Street."

Przekonanie Pounda, że artyści to "producenci" mogło się przyczynić do potraktowania antysemityzmu jako doktryny broniącej ludzi twórczych; bez wątpienia jednak w całości przyjął on doktrynę antysemityzmu i w całości ją propagował. Nevins i Hill, dwaj biografowie Forda, bronią go przed zarzutem złych intencji, wskazując na jego naiwność i ignorancje. Nikt jednak nie utrzymuje, że z tego powodu słowa Forda były choć trochę mniej szkodliwe. Clark Emery natomiast uważa, że Pounda można usprawiedliwić. Twierdzi, że - jak ma wynikać z fragmentu jednego z radiowych wystąpień poety popierających Mussoliniego - "Pound w każdym razie nie chciał mieć nic wspólnego z Dachau, Buchenwaldem, komorami gazowymi i bydlęcymi wagonami". Oto ów fragment:

"Nie zaczynajcie pogromu w starym stylu, to znaczy nie zabijajcie tych biednych małych żydków. Taki system do niczego nie doprowadzi. Gdyby ktoś natchniony geniuszem zaczął pogrom na górze (...) dałoby się może bronić jego postępowania. Ogólnie rzecz biorąc, lepiej działać w zgodzie z prawem. Tych sześćdziesięciu żydłaków, którzy rozpoczęli wojnę, można by profilaktycznie wysłać na Wyspę Świętej Heleny razem z innymi superżydziakami i nieżydowskimi parchami."

Nie, Pound wcale nie był taki daleki od ideologii komór gazowych. Okazuje się, że bezsens pogromu nie tkwi w jego niemoralności, ale w jego nieskuteczności. W mniemaniu Pounda tylko pozbycie się "wielkich Żydów" może odnieść pożądany skutek. Poeta popiera jednak Judenrein, to jest system służący do oczyszczenia świata z wszystkich żydowskich wpływów. Poundowska "profilaktyka" żywo przypomina ów niemiecki termin. Trudno też utrzymywać, że Pound wyklucza zabójstwo. Wspomina jedynie, że lepiej działać w zgodzie z prawem. Emery woli nie łączyć głosu poety z mordowaniem Żydów. Nie zmienia to jednak faktu, że eksterminacja Żydów była częścią propagowanej przez Pounda doktryny. W jego słowach znajdziemy wyraźne echo programu Judenreinu.

Ten rodzaj usprawiedliwiania kryje w sobie jeszcze jedno niebezpieczeństwo, Emery tak oto kończy rozważania na temat antysemityzmu Pounda:

"Tą sprawą oraz faszystowskimi sympatiami Pounda zająłem się szerzej niż zamierzałem. Można bowiem uznać, że rozpatrywane z właściwej perspektywy i oceniane ze ściśle literackiego punktu widzenia nie mają one większego znaczenia. Krytyka Faerie Queen lub Raju utraconego nie opiera się przecież na ocenie antykatolickich czy antymonarchistycznych przekonań ich autorów."

Ściśle literacki punkt widzenia reprezentowany przez Emery'ego jest chyba zbyt wąski, skoro nie uznaje ideologii jako ważnego elementu twórczości Pounda (Spensera i Miltona zresztą także), a jego perspektywa nie najwłaściwsza, jeżeli pozwala mu przypuszczać, że wulgarność uwag Ponda jest bez znaczenia. Oświadczenie Emery'ego dowodzi nawet bardziej rażącego braku świadomości historycznej niż uznanie antysemityzmu i faszyzmu za nieistotne. Antykatolicyzm i antymonarchizm oraz poglądy im przeciwne stanowiły ściśle określone zespoły interesów popieranych przez rząd i siły militarne. Emery zakłada, że judaizm także jest takim właśnie ściśle określonym zespołem interesów. Nie może jednak użyć tego argumentu nie przyjmując postawy bardzo zbliżonej do tej, którą chce usprawiedliwiać.

W trzecim typie usprawiedliwiania Pounda przyjmuje się do wiadomości jego małoduszność, starając się jednak równocześnie pomniejszyć jej znaczenie przez wskazywanie na utratę kontroli poety nad własnym umysłem jako na jej przyczynę. William Chace posłużył się tą metodą w The Political Identities of Ezra Pound and T.S. Eliot:

"Czasami wydaje się, że pewien ogólny sposób myślenia i zachowania doprowadza Pounda do wściekłości, ale musi on, zgodnie z przyjętymi zasadami, nadać mu jakieś specjalne miano - w tym przypadku miano >>hebrajskości<<. To tak, jakby Pound nagle zdał sobie sprawę, że choć jest wrogiem abstrakcji, posłużył się nią i postanowił ukryć ten fakt, pod osłoną nagłych, niepohamowanych uczuć."

Antysemityzm Pounda sygnalizuje tutaj nie tyle błędy samego rozumowania, ile rozumowanie ujawniające niepohamowanie i brak umiaru. Odmiennie niż zwolennicy teorii "aberracji", Chance wyczuwa, że antysemityzm Pounda "nie kłóci się z jego zasadami filozoficznymi i estetycznymi, wcale nie odbiega od nich w jakiś niewytłumaczalny sposób". Krytyk zaprzecza jednak sobie, kiedy pisze o wystąpieniu radiowym Pounda z 30 kwietnia 1940 roku (Nie zaczynajcie pogromu...): "Prawdopodobnie jedyne wytłumaczenie takich wypowiedzi to wytłumaczenie kliniczne. Rodzi je gniew daleko wykraczający poza rozsądek, są one rezultatem uczuć krańcowo desperackich". Chance w niebezpieczny sposób stawia znak równości miedzy rozsądkiem i umiarkowaniem. Jeżeli antysemityzm Pounda rzeczywiście jest całkowicie zgodny z jego zasadami filozoficznymi i estetycznymi, to czy zasady owe byłyby rozsądniejsze, gdyby wypowiedzi Pounda były bardziej umiarkowane? Czy doktryny, którymi Pound tak obficie nasyca swoją poezję, byłyby mniej szkodliwe, gdyby jego zjadliwy antysemityzm nigdy się nie objawił? Po głębszym zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że w antysemityzmie Pounda należy widzieć sygnał błędu w rozumowaniu, który wyciska piętno niemal na każdym aspekcie jego twórczości.

Uwaga Pounda skierowana jest ku obszarowi, gdzie spotykają się antysemityzm, faszyzm i teoria kredytu społecznego. Te trzy koncepcje, w bardzo złożony sposób ze sobą powiązano, pojawiają się niekiedy jednocześnie. Wprawdzie antysemityzm jest składnikiem wielu ruchów faszystowskich, ale na przykład Mussolini nie był otwarcie antysemicki. Do roku 1938, w którym weszły w życie pierwsze ustawy antyżydowskie, nie notowano we Włoszech oficjalnego prześladowania Żydów. Nawet później wielu włoskich faszystów odrzucało antysemityzm jako przejaw dominacji Hitlera nad Mussolinim. Douglas stale głosił, że popiera demokrację i że ani faszyzm, ani komunizm nie miały na niego wpływu, chociaż od czasu do czasu zdarzało mu się połknąć antyżydowski haczyk.

Poundowski antysemityzm bardzo przypomina antyżydowską propagandę poprzedzającą drugą wojnę światową. W The Cantas i w całej jego prozie przewija się dobrze znany obraz Żyda-człowieka nieproduktywnego. Żyda-wiecznie coś knującego pasożyta społecznego. Oto fragment Canto XXXV:

this is Mitteleuropa
and Tsievitz
as explained to me the warmth of affections,
the intramural, the almost intravaginal warmth of
hebrew affections, in the family, and nearly everything
else...

pointing out that Mr. Lewinesholme has suffered by
deprivation
of same end exposure, to American snobbery... "I am
a product,"
said the young lady, "of Mitteleuropa,"
but she seemed to have been able to mobilize
and the fine thing was that the family did not
wire about papa's death for fear of disturbing the
concert
which might seem to contradict the general indefinite
wobble.

It must be rather like some internal organ,
some communal life of the pancreas... sensitivity
without direction... this is...

[To jest Mitteleuropa/ i Tsievitz/ wyjaśnił mi ciepło uczuć, /śródścienne, niemal wewnątrzpochwowe ciepło /hebrajskich uczuć, w rodzinie, i prawie wszystko inne... /zwracając uwagę, że pan Lewinesholme cierpiał z powodu utraty /tego samego i narażenia na amerykański snobizm... "Jestem produktem" - /powiedziała młoda dama - "Mitteleuropy", /ale potrafiła się zmobilizować /i dobrze się stało, że rodzina nie /wysłała depeszy o śmierci papy z obawy przed zepsuciem koncertu, /co mogłoby się wydać sprzeczne z ogólnym chwiejnym niezdecydowaniem. /To musi być raczej coś w rodzaju wewnętrznego organu, /jakieś organiczne życie trzustki... nieukierunkowana /wrażliwość... to jest...]

W odczuciu Pounda twórczość ma naturę męską, falliczną, indywidualistyczną. Żydzi zaś to ludzie zniewieściali, pozbawieni wyrazu i indywidualności. Pound twierdził, że "ukierunkowanie woli" jest ważnym czynnikiem kultury. Żydowska "nieukierunkowana wrażliwość" wskazuje na niezdolność Żydów do tworzenia lub rozwijania kultury. Ponieważ wrażliwość zdaje się emanować z jakiegoś wewnętrznego organu, Żyd nie musi o nią walczyć. Ta bierność jest zaprzeczeniem woli. Rozlazły, niezdecydowany język, jakim Pound opisuje Żydów na przykład w zdaniu: "to musi być raczej coś w rodzaju wewnętrznego organu", ma oddać brak precyzji i twardości, cech wyróżniających artystów, ludzi twórczych.

Przykładem człowieka twórczego był dlań Sigismundo Malatesta, który użył całej swej woli i pokonał wiele przeszkód, żeby wybudować Tempio. Na temat kilku swoich pieśni poświęconych postaci Malatesty Pound pisze następująco: "Nikt nie twierdzi, że są one niejasne. Otwarcie wolicjonalne, oddają chyba w przejrzysty sposób zdecydowany charakter Sigismunda, człowieka pełnego". Żyd nie odznacza się wolą Malatesty, nie może więc mieć zdecydowanego charakteru, nie może być twórczym, "pełnym człowiekiem".

Pound pomniejsza znaczenie indywidualnych wyjątków od tej reguły posługując się pewnym gramatycznym zabiegiem, a mianowicie stosując podwójny tryb łączący. Wyjątek taki "mógłby się wydać sprzeczny z ogólnym chwiejnym niezdecydowaniem". Owo "chwiejne niezdecydowanie" pozostaje "ogólne" i cechuje wszystkich Żydów niezależnie od indywidualnych wyjątków. Dlatego pojawienie się takiego wyjątku w Canto XXXV ma wydźwięk ironiczny. Pound wiedział, że uczucia odgrywają istotną rolę w twórczości artystycznej. W liście do Iris Barry poeta powiada: "Trzeba też być zdolnym do uczuć, gdyż inaczej intonacje i rytmy będą jałowe i nieciekawe". Pound nie zarzuci Żydom braku uczuć. W Canto XXXV wytknął im przede wszystkim sentymentalizm. Nie zawiadamiają o "śmierci papy", żeby nie zepsuć koncertu, a więc zatrzymują uczucia "w rodzinie" - właśnie tego typu postępowanie zarzuca im Pound. Zgodnie z teorią Pounda zdolność tworzenia i cechy męskie są ściśle ze sobą powiązane. W postscriptum do tłumaczenia Physique de l'amour Remy de Gourmonta poeta twierdzi:

"Mózg w swoich początkach i procesie rozwoju jest tylko rodzajem jakiejś masy płynu rozrodczego trzymanego w zawieszeniu lub rezerwie. (...) Możliwe, że ta hipoteza tłumaczy pewną liczbę nie wyjaśnionych dotąd powiązań między zjawiskami natury zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Być może wyjaśnia ona olbrzymią zawartość mózgu, wytwarzającego lub przedstawiającego obrazy."

Artysta "wytwarzający (...) obrazy" zdaje się mieć styczność z pochodzeniem swego mózgu jako nasienia. Kobiecość Żyda, którego uczucia są natury "wewnątrzpochwowej" i któremu w dodatku religia zabrania tworzenia wizerunków bóstwa, wyklucza go, jak się wydaje, z kręgu artystów. W cytowanym już tu liście do Iris Barry Pound przyrównuje twórczość poetycką do pracy rzeźbiarza: "Jest to proste jak rzeźbiarska instrukcja - >>Weź dłuto i kuj, usuwając niepotrzebny kamień<<". I znowu widzimy artystę jako agresywnego, fallicznego samca. Stan umysłu artysty zmagającego się z kamieniem różni się całkowicie od kobiecego "ciepła" i "wrażliwości" właściwych Żydom.

Sentymentalizm, tak charakterystyczny dla żydowskiego artysty, to przeciwieństwo stanowczej bezwzględności rzeźbiarza:

The tale of the perfect schnorrer: a peautiful
chewish poy
wit a voice dot woult
moldt dh heart offa schtone
and wit a likening for to make arht-voiks
and ven dh oldt lady wasn't dhare any more
and dey didn't know why, tdhere ee woss in the
oldt antique schop and nobodty knew how he got
dhere.

(Canto XXXV)

[Opowieść idealnego sznorrera: piękny szydofski chłopiec /o głosie, co by mógł /zmienkczywać serce z kamienia /potrzebował wyrabiać dzieła sztuki /i kiedy starsza pani już tam nie była /i nikt nie wiedział, dlaczego, /już tam był w /starym sklepie antyków i nikt nie umiał wiedzieć, jak się tam dostał.]

Kamień się w ręku Żyda stopi, rozpłynie, bo Żyd zniszczy istotę natury kamienia, podczas, gdy rzeźbiarz swym uderzeniem naturę tę wydobędzie. To podejście do sentymentalizmu przypomina Poundowską krytykę lichwiarstwa, które, zdaniem poety, wypacza właściwą naturę pieniądza. Przyczynia się bowiem do mnożenia pieniędzy nie pochodzących z pracy. Lichwa to pogwałcenie samej istoty pieniądza, będącego "świadectwem pracy wykonanej w obrębie systemu".

W Canto XXII Pound przedstawia konspiracyjną naturę Żydów:

And we went down to the synagogue,
All full of silver lamps
And the top gallery stacked with old benches;
And in came the levite and six little choir kids
And began yowling the ritual
As if it was crammed full of jokes,
And they went through a whole book of it;
And in came the elders and the scribes
About five or six and the rabbi
And he sat down, and grinned, and pulled out his
snuff-box,
And sniffed up a thumb-full, and grinned,
And called over a kid from a choir, and whispered,
And nodded toward one old buffer,
And the kid took kim the snuff-box and he grinned,
And bowed his head, and sniffed up a thumb-full,
And the kid took the box back to the rabbi,
And he grinned, a faceva bisbiglio,
And the kid toted off the box to another bunch of
old whiskers,
And he sniffed up his thumb-full
And so on till they'd each had his sniff
And then the rabbi looked at the stranger, and they
All grinned half a yard wider, and the rabbi
Whispered for about two minutes longer,
And the kid brought the box over to me,
And l grinned and sniffed my thumb-full.
And then they got out the scrolls of the law
And had their little procession
And kissed the ends of the markers.

[I poszliśmy do synagogi /Pełnej srebrnych lamp /Z górną galerią zapełnianą starymi ławkami; /I wszedł lewita z sześcioma dzieciakami z chóru, /I rozpoczęli swoje rytualne zawodzenia /Jak gdyby były pełne żartów, /I tak przebrnęli przez całą księgę; II przyszła starszyzna i uczeni w piśmie, /Pięciu czy sześciu i rabin. /Usiadł, uśmiechnął się od ucha do ucha i wyciągnął tabakierkę, /I zażył tabaki, i wyszczerzył zęby w uśmiechu, /I zawołał chłopca z chóru, coś szepnął /I skinął głową, w kierunku jakiegoś starego niedołęgi, lI dzieciak zaniósł mu tabakierkę, tamten odpowiedział uśmiechem, /I pochylił głowę, zażył tabaki, /I chłopiec odniósł tabakierkę rabinowi, /A ten wyszczerzył zęby, e faceva bisbiglio, /I chłopiec podetknął tabakierkę następnemu staruchowi, /Ten wciągnął tabakę, /I tak dalej, aż każdy powąchał to, co mu się należało /I wtedy rabin spojrzał na obcego, i /Wszyscy rozdziawili gęby o pół metra szerzej, i rabin /Szeptał coś dwie minuty dłużej, /I chłopiec przyniósł tabakierkę mnie, /I wyszczerzywszy zęby w uśmiechu, zażyłem tabaki. II potem wyciągnęli zwoje pisma, /I utworzyli niedużą procesję, /I ucałowali koniuszki zakładek.]


"I", powtarzające się na początku każdego wersu, jeden z najważniejszych chwytów Pounda, ma przypominać liturgiczne intonowanie. Rytuał w relacji obserwatora to śmiechy, szepty i zażywanie tabaki. Z fragmentu wynika, że Żydzi potraktowali go "jakby był pełen żartów". Odnosi się wrażenie, że nie traktują poważnie swych świętych ksiąg. Natomiast z powagą podchodzą do jakiejś tajemniczej siły wyzwalającej w nich śmiechy i szepty. Zażywanie tabaki jest rytualnym potwierdzeniem tego tajemniczego paktu. Człowiek z zewnątrz może również zażywać tabakę i szczerzyć zęby w uśmiechu, ale nie otwiera mu to drogi do tajemnicy Żydów, ponieważ rytuał jest wobec niej czymś przypadkowym, podobnie jak Tora jest przypadkowa wobec prawdziwych treści judaizmu.

Przekonanie, że Żydzi niepoważnie traktują moralną wymowę swoich pism, że istnieją rozbieżności między Torą a prawdziwymi skłonnościami Żydów, pojawi się jeszcze w innych pracach Pounda, W broszurze What Is Money For? poeta stwierdza:

"Dla uniknięcia nieporozumień powinienem zwrócić w tym miejscu uwagę na rozróżnienie między uprzedzeniem Żydów jako takich a propozycją, żeby sami próbowali rozwiązywać swoje problemy. Czy rzeczywiście chcą przestrzegać prawa mojżeszowego? Czy też w dalszym ciągu zamierzają trudnić się lichwą, okradać innych, a jednocześnie wymagać dobrego traktowania?"

Pound nawiązuje do zawartego w żydowskim kanonie ksiąg świętych kategorycznego zakazu trudnienia się lichwą. Złowieszczy ton zakradł się do propozycji Pounda, żeby Żyd sam uporał się z lichwą, bo to jego własny problem.  Żydzi wydają się dotknięci niemożnością przestrzegania swego własnego Prawa i ma to być cechą charakterystyczną dla całej rasy. "Problem" ten nabiera wagi w Canto XXII; niepoważny stosunek do Pisma stał się częścią praktyk religijnych. Warto zauważyć, że Clark Emery uznał opis Żydów w Canto XXII za pochlebny: "Pound obdarzył Żydów w scenie w synagodze dwiema ulubionymi przez siebie cnotami: hilaritas i humanitas". Jeśli się jednak patrzy na ten fragment jak na osobliwy obrazek zabawy towarzyskiej, pełnej radości, nie dostrzega się jego kontekstu. Ponura konfrontacja błaznów i łotrzyków, czyli turystów i przewodników, poprzedza opis synagogi, a głównym łotrzykiem jest Żyd Yusuf. [...]

Wcześniej już stwierdziliśmy, że antysemityzm ma być opartą na logice teorią, a nie irracjonalnym uprzedzeniom jednostek. Zbadanie powiązań między antysemityzmem Pounda a licznymi koncepcjami, którymi poeta się zajmował, zwłaszcza zaś faszyzmem i teorią kredytu społecznego, wymaga zrozumienia struktury i działania samej doktryny oraz poszczególnych jej składników. Nawet jeżeli zbierzemy wszystkie antyżydowskie wypowiedzi Pounda, to ukaże nam się tylko obraz Żyda, nie znajdziemy natomiast żadnego logicznego wytłumaczenia, dlaczego Żydom przypisuje się takie a nie inne cechy. Sam Pound stwierdził w książce Jefferson and/or Mussolini (aczkolwiek pisał wtedy na inny temat): "Nie przytaczam tu wszystkich punktów swojej tezy, co jednak nie znaczy, że nie są one w niej zawarte". Sami możemy dopisać brakujące punkty antyżydowskiej teorii Pounda i wskazać ramy jego twórczości, porównując jego wypowiedzi z opiniami współczesnych mu autorów.

Europejski antysemityzm ma długą historię, ale gdy wkracza w wiek dziewiętnasty i dwudziesty, teoria ras otwiera jej zupełnie nowy rozdział. W tym momencie antysemityzm z uprzedzenia lub wygodnej, acz zdegradowanej, postawy filozoficznej przekształca się w doktrynę, która ma jakoby wyjaśnić dzieje świata, doktrynę mającą rzekomo duże znaczenie dla teraźniejszości. Jednym z pionierów tego typu antysemityzmu był brytyjski germanofil Houston Stewart Chamberlain. Opublikował on swe teorie w 1899 roku w dwutomowym dziele zatytułowanym Foundations of the Nineteenth Century, które do roku 1942 doczekało się dwudziestu ośmiu wydań.

Nie trzeba wykazywać bezpośredniego wpływu na Pounda zarodkowej postaci dwudziestowiecznego antysemity w rodzaju Chamberlaina, by stwierdzić, jak wiele form, którym Chamberlain torował drogę, Pound uznał za własne. Wystarczy na przykład porównać słowa Pounda: "Meyer Anselm miał, powiedzmy, cel, rasę (własną rasę) do pomszczenia; użył jedynej broni dostępnej bardzo nielicznej mniejszości, stojącej wobec zorganizowanej władzy gojów, militaryzmu i pustosłowia" - z komentarzem Chamberlaina dotyczącym, według jego własnych słów, "fałszerstw Ezdrasza i wielkiej synagogi":

"Te miliony wydane na śmierć przez lub dla chrześcijaństwa, jak również ci liczni Żydzi, którzy oddali życie za wiarę, to ofiary Ezdrasza i wielkiej synagogi. Nie możemy jednak kwestionować motywów działania tych ludzi. Działali oni w największej rozpaczy, chcieli dokonać czynu niemożliwego - uchronić naród przed upadkiem. To z pewnością szlachetny cel! Mogli zwyciężyć tylko sięgając po środki nadzwyczajne. Ich cel był złudny, ale nie haniebny - pragnęli przede wszystkim służyć swemu Bogu."

Oba komentarze przedstawiają borykających się z wielkimi trudnościami przywódców, którzy chwytali się rozpaczliwych środków, żeby ratować naród żydowski. Zarówno Pound, jak i Chamberlain zazdroszczą podziwu, jakim muszą się cieszyć Meyer Anselm i Ezdrasz za ich nieugiętość i zdecydowanie w sięganiu po środki ostateczne.

Dla Chamberlaina interesy wszystkich Żydów zawaliły się w rządach prawa, czyli "nomokracji", która "jednoczy Żydów rozsianych po całym świecie w silny, jednolity i całkowicie polityczny organizm. (...) Ta narodowa idea znajduje punkt kulminacyjny w niezachwianej ufności w powszechne imperium Żydów, które obiecał im Jehowa." Chamberlain nie widzi żadnej różnicy między Żydami, ich domniemaną organizacją polityczną, "nomokracją" a celem tej organizacji, czyli królestwem Bożym na ziemi. W sądach Chamberlaina królestwo Boże na ziemi przekształca się w "powszechne imperium Żydów". Chamberlain sądził, że w umysłach Żydów królestwo Boże na ziemi jest jednoznaczne z bogactwem, ponieważ dobra materialne są dla nich jedynym dowodem istnienia Boga. Głosił, że żydowska koncepcja Boga "jest zawsze (...) kwestią doświadczenia zewnętrznego, a nie wewnętrznego, ich koncepcje mają zawsze charakter konkretny, materialny". Przedstawienie królestwa Bożego na ziemi jako podbitego imperium wywodzi się z niemożności rozróżnienia między zachowaniem zgodnym z ustanowionymi regułami a zachowaniem, w którym reguły są jego cechą immanentną.

Gra w szachy może posłużyć za przykład drugiego z wymienionych typów zachowania. Bez reguł nie byłoby gry w szachy. Gdyby ruch gońca odbywał się po linii prostej, a nie ukośnej, mielibyśmy do czynienia z zupełnie inną grą. Prowadzenie samochodu to inna sprawa. Nikt nie powie, że przejechanie skrzyżowania przy czerwonym świetle i zatrzymanie się przy zielonym nie jest prowadzeniem samochodu. W zachowaniu zgodnym z regułami, reguły te są arbitralne. Nie są częścią działania, którym rządzą. Natomiast w przypadku zachowania, w którym reguły są jego częścią immanentną, można je utożsamiać z samym działaniem.

Chamberlain wierzył, że żydowskie przymierze przypomina zachowanie zgodne z przyjętymi regułami:

"Zatarg Jakuba z Jehową (Genesis XXVIII, 20-22) ma podłoże czysto materialne. Jakub stawia Bogu pięć warunków i tak oto kończy swój wywód: jeżeli spełnisz je, będziesz mym Bogiem."

Działalność Żydów sprowadza się więc - zdaniem Chamberlaina - do zdobywania królestwa Bożego na ziemi. Tora (Prawo) jest środkiem do jego zdobycia. Pogląd że przestrzeganie Prawa to pewien typ zachowania zgodnego z przyjętymi zasadami, a nie zachowania, którego cechą immanentną są reguły, neguje moralną treść Tory i jest zastrzeżeniem podobnym do tego, które Pound wysunął w Canto XXII. Królestwo Boże na ziemi jest nagrodą za samo istnienie praw, a nie za ich przestrzeganie. Oto jak Chamberlain parafrazuje Ezechiela: "Nie, Izrael nie powstał po to, by jak inni mozolić się i prowadzić wojny, pracować i myśleć, ale po to, żeby być sanktuarium Jehowy; niechże czci prawa Jehowy, a wszystko będzie mu dane".

Najistotniejsze jest to, że celem pragnień Żydów nie są środki do osiągnięcia królestwa Bożego na ziemi. Staje się ono podbitym imperium, ponieważ Żydzi, jak mniemał Chamberlain, nie są zdolni do pracy w celu osiągnięcia jakiegoś bezpośredniego celu. Żydzi mogą otrzymać królestwo, ale sami go nie zbudują. Koncepcja ta rozpowszechniła obraz Żydów jako ludzi nieproduktywnych i prowadzących pasożytniczy tryb życia.

Poza tym poglądy Chamberlaina zrodziły wśród antysemitów powszechną wiarę w jakiś żydowski spisek. [...] Konspiracja i nieproduktywność ściśle się łączą z lichwiarstwem, z którego Pound czyni główny zarzut skierowany przeciwko Żydom.

Trudno byłoby przeprowadzić tę analizę konkretnymi słowami samego Pounda. Ma ona jednak zasadnicze znaczenie dla jego koncepcji, mimo że Pound nie określił źródła swego antysemityzmu tak jasno, jak Chamberlain. Pound wierzył, że zasada nieproduktywności działa w historii. W odczuciu Pounda Żydzi, którzy nie pracują dla zapłaty, dostarczają najlepszych przykładów działania tej zasady.

Ekonomiczna teoria Pounda zasadza się na rozróżnieniu między kapitałem a własnością: "Popiersie wykonane przez Gaudiera jest moja własnością. Nikt nie ma do niego prawa. Moja obligacja wystawiona na linię kolejową x i y jest już kapitałem. Ktoś powinien zarabiać przynajmniej 60 dolarów rocznie i płacić mi je, ponieważ jestem posiadaczem takiej obligacji." Dla Pounda własność oznacza nadzór nad przedmiotami, a kapitał - kontrolę nad ludźmi. Engels w Anty-Dühringu przewidział, że takie rozróżnienie doprowadzi do następującego stwierdzenia "kapitalistyczny sposób produkcji jest zupełnie poprawny i nie należy od niego odstępować, ale kapitalistyczny sposób podziału jest niesłuszny i trzeba go zaniechać". Pound całkowicie potwierdza te przewidywania, kiedy wyznaje:

"Lecz w Londynie w 1918 roku wiedzieliśmy, że problem produkcji został rozwiązany i że powinno się teraz rozwiązać problem dystrybucji, a oznaczałoby to nowy podział kredytów. Nie uważam, żeby były w tej kwestii jakiekolwiek dwuznaczności. (...) Chodziło o to, jak i kto miał przerwać krąg przebiegłości, oszustw i siły."

Engels pokazał, że kontrola nad ludźmi jest wynikiem uprzedniej kontroli nad przedmiotami. Fałszywe rozróżnienie Pounda (oraz Dühringa) między produkcją a dystrybucją jest treścią poniższej analizy:

"Co jednak powoduje, że Herr Dühring ukuł fałszywą definicję bogactwa i dlaczego musi on zamazywać rzeczywiste relacje zachodzące we wszystkich poprzednich społeczeństwach klasowych? Chodzi o to, żeby >>odebrać<< bogactwo domenie ekonomii i przekazać je domenie moralności. W kontroli sprawowanej nad przedmiotami nie ma nic niewłaściwego, ale w kontroli sprawowanej nad ludźmi tkwi już zło, a ponieważ Herr Dühring nie potrafi sobie wytłumaczyć dominacji nad ludźmi dominacją nad rzeczami, raz jeszcze może spróbować chytrej sztuczki i w mgnieniu oka wytłumaczyć dominację nad ludźmi ulubioną przez siebie siłą."

Engels tłumaczy, dlaczego Pound widzi problemy ekonomiczne w kategoriach moralnych. Pytanie Pounda "jak i kto miał przerwać krąg przebiegłości, oszustw i siły" - ma wydźwięk moralny. "Rozwiązanie problemu dystrybucji" równa się pokonaniu zła. Niewiele się pomylimy twierdząc, że przy takiej ekonomii pokonanie zła nie uleczy choroby. Pozycje Pounda i Dühringa są zbliżone: żaden z nich nie dostrzega tego, że kontrola nad przedmiotami poprzedza i ułatwia kontrolę nad ludźmi.

Niezdolność do ujrzenia kolejności zjawisk składających się na wyzysk jest wyrazem zaślepienia wobec wszelkiej chronologii i odzwierciedleniem niechęci faszystów do historii. Skoro kapitalizm nosi w sobie "ziarno własnego upadku", to wrogiem faszysty jest historia, gdyż rozwój kapitalizmu sygnalizuje zniesienie przywilejów klasowych.

Antysemita jest ofiarą podobnej ślepoty i niechęci. Chamberlaina złości wiara Żydów w królestwo Boże na ziemi, królestwo o wymiarze historycznym:

"Żyd przeżywa jedynie historię, (...) więc osądza takie zjawisko, jak objawienie Chrystusa z często historycznego punktu widzenia. Zrozumiałą furią napełnia go myśl, że obiecane i przez wieki oczekiwane w bólu i cierpieniu królestwo, w zamian za którego posiadanie odżegnał się od wszystkich narodów świata, był znienawidzony i pogardzany, że to królestwo, w którym miał nadzieję zobaczyć wszystkie ludy w kajdanach i wszystkich władców >>liżących proch<<, wszystkich na kolanach - nagle zostaje zmienione w królestwo >>nie z tego świata<<."

Pogląd, że pojęcie królestwa Bożego nie jest zawarte w Torze, wynika z niezdolności do ujrzenia związków przyczynowych, istniejących w czasie.

Punkt, w którym zbiegają się faszyzm, antysemityzm i teoria kredytu społecznego, zajmuje centralne miejsce w świadomości Pounda; najważniejsze są dla niego stosunek do historii i do czasu, które właśnie przedstawiłem. Nie jest żadną nowością stwierdzenie, że u Pounda na pierwszy plan wysuwa się zainteresowanie czasem. Daniel Pearlman pisze:

"Pound postawił sobie trudne zadanie wykrycia najistotniejszych zasad ludzkiego zachowania. Dążąc do tego celu, odczuwał coraz to większą i większą potrzebę określenia natury czasu. Przypuszczalnie uważał, iż jest to sprawa wielkiej wagi nie tylko dla poety, ale i dla całej ludzkości."

Pearlman sądzi, że stosunek Pounda do czasu wynika z jego intencji i metod twórczych. Według mnie jest odwrotnie: jego rozumienie czasu to aprioryczny element jego umysłowości. Nadaje ono szczególne zabarwienie intencjom oraz metodom Pounda, dostrzegalne jest w każdym aspekcie jego twórczej pracy, od poetyckiej składni poczynając, a na teorii kultury kończąc. Zrozumienie stosunku Pounda do czasu nie jest po prostu bezdyskusyjnym narzędziem oceny tych równie bezdyskusyjnych metod i intencji, lecz samo jest metodą poddawania ich w wątpliwość oraz badania społecznej roli poety i poezji.

[źródło: LnŚ 1985, nr 1]

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u