A.D.: 25 Wrzesień 2018    |    Dziś świętego (-ej): Aurelia, Władysław, Kamil

Patriota.pl

Współczesny motłoch toleruje tylko tych przełożonych, którymi może pogardzać.
Nicolás Gómez Dávila, Na straconym posterunku

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Praca czyni wolnym, czyli braterska pomoc dla prezydenta Obamy

Drukuj

Tags: Delenda Carthago | Hic et nunc

 

Euro 2012 eurem, a pozostały ważne sprawy, które nadal czekają na rozwiązanie. Jak pamiętamy pod koniec maja prezydent USA Barack Obama obraził Polaków insynuując, że to my w czasie II wojny światowej wznosiliśmy obozy, w których mordowano tylko Żydów. Ktoś pozbawiony elementarnej wiedzy historycznej (a tacy są w swojej masie Amerykanie) mógł właśnie taki przekaz odebrać z jego wypowiedzi. Wprawdzie przysłał bełkotliwego gniota, ale oprócz jego wrażeń z shoah-wycieczek nic istotnego w nim nie było i był w większości nie na temat. Zaś pisanie o „pomyłce” czy „błędzie” jest tylko dołożeniem kolejnej obelgi do już uczynionej i uwłaczaniem elementarnej inteligencji.

Każdy, kto chociaż trochę myśli wie, że ani o pomyłce, ani o błędzie nie może być mowy, bo przemówienie Obamy, który praktycznie nie posiada wiedzy o historii Europy i Polski, nie było improwizowane. Zostało napisane wcześniej, wydrukowane, wielokrotnie przeczytane i sprawdzone pod względem merytorycznym, a więc użyte w nich stwierdzenia nie były wynikiem błędu czy pomyłki, lecz co najwyżej wynikiem zbiorowego matolstwa i nieliczenia się z faktami i uczuciami innych. Po prostu ani Obama, ani jego toporni podwładni nie tylko nie szanują nas, Polaków, ale nawet nie potrafią tego zręcznie zamaskować. Dlatego pan prezydent może tylko swój list włożyć w odbyt jakiemuś amerykańskiemu odpowiednikowi Biedronia.

Mija czas, a z naszego punktu widzenia sprawa jest wciąż nierozwiązana. Oszczerstwo poszło w eter, a słowa „przepraszam” jak nie było, tak nie ma. Może Berek Onana ma problemy ze zredagowaniem stosownego listu? Po tym, co mu nawypisywali jego spece odnośnie uroczystości uhonorowania Jana Karskiego nie dziwiłoby mnie to. Jeśli tak, to służymy mu pomocą. Przesyłamy mu więc projekt odpowiedzi na list Bronisława Komorowskiego:

Drogi Panie Prezydencie,

Dziękuję za Pański list z 30 maja. Byłem dumny, mogąc uhonorować Jana Karskiego Medalem Wolności, najwyższym cywilnym odznaczeniem naszego państwa. Moja decyzja, by to uczynić, odzwierciedlała wielki szacunek, jakim u Amerykanów, zwłaszcza żydowskiego pochodzenia cieszy się nie tylko ten Polak, ale także nadzwyczajne poświęcenie Narodu Polskiego w walce niemieckimi i sowieckimi okupantami podczas drugiej wojny światowej.

Wspominając o „polskim obozie śmierci”, a nie o „niemieckim obozie śmierci w okupowanej przez Niemcy Polsce” użyłem zwrotu, który nie tylko boleśnie rani uczucia Polaków, ale też w rażący sposób uwłacza elementarnej prawdzie sugerując, w oderwaniu od kontekstu historycznej wiedzy, że sprawcami ludobójstwa Żydów nie byli Niemcy, lecz Polacy. W związku z tym Polska słusznie podjęła kampanię na rzecz wyeliminowania tego kłamliwego określenia z publicznego dyskursu na całym świecie. Żałuję tego, co zaszło i z całego serca przepraszam wszystkich Polaków. Niech ten pożałowania godny incydent będzie okazją, aby przekazać obecnemu i przyszłym pokoleniom prawdę o eksterminacji Polaków, Żydów i innych narodów Europy dokonanej przez nazistowskie Niemcy.

Jak wszyscy wiemy, Naród Polski doznał straszliwych cierpień pod brutalną niemiecką okupacją podczas drugiej wojny światowej. Dążąc do zniszczenia narodu i kultury polskiej oraz eksterminacji europejskich Żydów Niemcy zabili około sześciu milionów polskich obywateli, w tym trzy miliony polskich Żydów. Bohaterstwo Polaków działających w podziemnym ruchu oporu jest jedną z wielkich kart honoru i poświęcenia zapisanych w dziejach cywilizowanego świata.

Należy powiedzieć wprost: nie było „polskich obozów śmierci”. Fabryki śmierci w Auschwitz-Birkenau, Bełżcu, Treblince i gdzie indziej były budowane i prowadzone przez okupujących Polskę Niemców. Tymczasem tysiące Polaków ryzykowało swoim życiem – i oddało życie – by ratować Żydów przed eksterminacją.

Dobrze są mi znane więzy przyjaźni między obu naszymi krajami. Osiedlający się w Ameryce Polacy wnieśli znaczący wkład w budowę państwowości Stanów Zjednoczonych, nie tylko uczestnicząc w wojnie o niepodległość, ale także swoją ciężką codzienną pracą budując świetność mojego kraju. Z kolei Polska od chwili odzyskania niepodległości w 1918 r. stanęła w szeregu najbliższych sojuszników USA. Doceniając to, jako prezydent będę usilnie pracować na rzecz wzmocnienia trwałych związków pomiędzy naszymi państwami i narodami, aby nasza przyjaźń i solidarność trwały i umacniały się przez następne lata.

Z wyrazami szacunku

Barack Obama


Wystarczy tylko skopiować tę zgrabną epistołę z naszej strony, przetłumaczyć na angielski, wydrukować na „firmowym” papierze, podpisać i odesłać. To takie proste. I jeszcze jedno – już poza protokołem radzi byśmy usłyszeć zapewnienie, że podczas najbliższej konferencji prasowej prezydent Obama w takiej samej formie przeprosi Polaków, w jakiej nas obraził, czyli ustnie i przed pracującymi kamerami, a ponadto poinformuje, że nieuk, który go wprowadził w błąd już w Białym Domu nie pracuje.

Nasze wymagania są więc naprawdę niewielkie, tym bardziej, że zasadniczą robotę odwaliliśmy już za pracujących dla niego matołów. Nie lękaj się prezydencie Obamo, nie ma nic strasznego w byciu człowiekiem honoru.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u