A.D.: 23 Maj 2018    |    Dziś świętego (-ej): Iwona, Michał, Dezyriusz

Patriota.pl

Jest rzeczą oczywistą, że ten niezwykle złożony wszechświat
nie może być rezultatem bilionów przypadków i szczęśliwych zbiegów okoliczności. Musi on posiadać swego Stwórcę.
Erik von Kuehnelt-Leddihn, Deklaracja Portlandzka (1)

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Gdzieżeś ty bywał czarny baranie, czyli zawartość "murzyńskiej pierwszej czytanki"

Drukuj

Tags: Delenda Carthago | Hic et nunc

Nie ma co, Berek Onana przyszalał, no i okazało się, że jest idiotą z harwardzkim patentem. Podczas ceremonii uhonorowania Jana Karskiego „Medalem Wolności” w swoim wystąpieniu użył określenia „polski obóz śmierci”. Było to chyba najmniej stosowne wydarzenie i miejsce, gdzie coś takiego można było palnąć, ale czego można spodziewać się po sztandarowym, od najwcześniejszego dzieciństwa ogłupianym w duchu politycznej poprawności, przedstawicielu amerykańskiego establishmentu. Jego „gafa” świadczy też jak skutecznie antypolską propagandę uprawia żydowskie lobby.

A w Polsce oczywiście wszyscy mniej lub bardziej oburzeni. W mediach i instytucjach państwowych rozpoczęła się już żebranina o przeprosiny ze strony wesołka z Owalnego Gabinetu. Oczywiście należy być oburzonym, bo prawdopodobnie bezmyślna i niegodna głowy najpotężniejszego państwa świata wypowiedź czyni nas Polaków w oczach zdebilałych Amerykanów jedynymi sprawcami ludobójstwa Żydów. W wypowiedzi Obamy Niemcy całkowicie wyparowali jako współsprawcy, obok Rosji, tragedii II wojny światowej, a tym samym ludobójstwa nie tylko Żydów, ale też Polaków. Niedługo okaże się, że w czasie II wojny światowej Amerykanie walczyli z Japończykami i Polakami, zaś Niemcy byli ich sojusznikami.
Wydawać by się mogło, że w zasadzie to nic nowego, bo już od lat jesteśmy raczeni przez żydo-anglosaskich dziennikarzy i „naukowców” podobnymi odkryciami. A jednak tym razem mamy do czynienia z nową jakością, bo po raz pierwszy określenie „polski obóz pracy” wyszło z ust urzędnika zajmującego najważniejsze stanowisko na całej kuli ziemskiej. Komentując zdarzenie wielu usłużnych dziennikarzy i polityków wydaje się bagatelizować sprawę. Ale Barack Husajn Obama jest człowiekiem wykształconym i powinien wiedzieć, co mówi. Jednak jak widać nie wiedział.

Możliwe, że Barack Obama miał czyste intencje w czasie ceremonii, jednak powiedział, co powiedział i świat to usłyszał. Co w tej sytuacji powinien więc był zrobić Obama? Gdyby był mężczyzną i człowiekiem honoru, to natychmiast jak tylko wiadomość o „gafie” dotarłaby do jego świadomości powinien był zwołać konferencję prasową w celu wygłoszenia oświadczenia z przeprosinami i informacją, że głupol, który mu to napisał szuka już nowej pracy. Nie tylko nic by na tym nie ucierpiał, ale jego osobisty wizerunek jak człowieka pokornego wobec prawdy nawet by dużo zyskał.

Tymczasem mijają godziny i nic, poza mętnymi tłumaczeniami urzędników z Białego Domu o zaistniałej pomyłce. Pomylić się to może uczeń w szkole, ale nie urzędnik, który ma wystarczająco dużo czasu, aby dokonać wszechstronnej weryfikacji treści przemówienia. Niestety, sprawa rozwija się niepomyślnie dla Polski. Naród Polski nie tylko został poważnie obrażony, ale jest nadal obrażany, bo równie obraźliwe, jak wypowiedziane kompromitujące głowę supermocarstwa słowa (a może nawet i bardziej), jest równie pogardliwe, co tchórzliwe milczenie Baracka Obamy. Jak się więc okazuje nie jest on ani mężczyzną ani człowiekiem honoru. Ciekawe dlaczego mnie to nie dziwi?

Ale nie ma tego złego, co by na dobre miało nie wyjść. Paradoksalnie ciemnota Obamy może być okolicznością sprzyjającą przebiciu się przez mur zakłamania do świadomości Amerykanów z komunikatem, że sprawcami holokaustu są finansowani przez żydowskich bankierów niemieccy naziści (nawet nie faszyści, bo ci byli we Włoszech, lecz właśnie naziści); że Żydów mordowali Niemcy w obozach budowanych na terenie okupowanej Polski i że w obozach tych poza Żydami mordowano Polaków i przedstawicieli kilkudziesięciu innych narodowości. Niby takie proste, a nie może to dotrzeć nawet do mózgów po harwardzkiej obróbce.

My Polacy nie mamy powodów żeby lubić i szanować Żydów. Nadużywając naszej gościnności i wspaniałomyślności, przez wieki eksploatowali i eksploatują nas ekonomicznie (przecież to oni wymyślili lichwę i Przedsiębiorstwo Socjalizm). To głównie oni są rozsadnikami wszelkiej demoralizacji (opanowali świat mediów), zaś w chwilach trudnych dla Polski w swojej masie zawsze wspierali najeźdźców, jak działo się to po 17 września 1939 r. na terenach opanowanych przez Armię Czerwoną. I wreszcie to oni kierowali eksterminacją polskiego podziemia niepodległościowego w drugiej połowie lat 40. i w latach 50. ub. wieku (aby czynić to skuteczniej poświęcili nawet swoich rodaków organizując tzw. pogrom kielecki), a teraz zamieniają nas w moralne szmaty i naród idiotów („Gazeta Wyborcza”, TVN etc.).

Pomimo tego wszystkiego nigdy nie przyszło nam do głowy, aby ich eksterminować. Pewnie w tym miejscu jako kontrargument co niektórzy wyciągną szmalcowników, ale nie jest żaden argument przeciwko Polakom. Szmalcownicy byli kryminalistami z całą surowością ściganymi przez Polskie Państwo Podziemne, zaś narodowość ofiar nie miała dla nich znaczenia; po prostu niemieckie prawo eksterminacyjne stworzyło im okazję, z której korzystali. Żydo-komuna eksterminowała Polaków w majestacie prawa, tymczasem wolne państwo polskie nigdy nie wydało ani jednego paragrafu, który sankcjonowałby krzywdzenie Żydów czy kogokolwiek.

Nie tylko nigdy nie przyszło nam do głowy, aby eksterminować Żydów, ale gdy czynili to Niemcy, kierowani prawem miłości bliźniego Polacy ratowali Żydów z narażeniem życia najczęściej nie spodziewając się w zamian niczego. Czyniliśmy to mając świadomość tego, że Żydzi gardzą nami mając nas za podludzi i nienawidzą jako uczniów Chrystusa. Ci z nas, którzy znali Żydów lepiej, widzieli że zamiast wdzięczności mogą doczekać się pogardy, a w najlepszym wypadku opinii frajerów, bo przecież dla Żyda kierowanie się bezinteresownością jest czymś absurdalnym, zaś ratowanie kogoś, kto z natury wychowania mnie nienawidzi głupotą.

Polska dyplomacja powinna więc zadbać nie tylko o to, aby Berek Onana, tak jak obraził osobiście, aby też osobiście nas przeprosił, ale także, aby świadomość o szlachetności Polaków przedostała się do świadomości jego i Amerykanów. Tchórzostwo Obamy wskazuje jednak, że nie będzie to łatwe, tym bardziej, że w zasadzie to nie ma polskiej dyplomacji. Może i w czasie ceremonii amerykański prezydent miał czyste intencje, ale obecnie trudno o nich mówić. Okazał się niedouczonym, pozbawionym klasy prostackim tchórzem.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Krótkie spięcia

Wieści z frontu

EUR PLN CHARTS

Zwróć uwagę

Uwaga, może zaboleć:
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

stat4u