A.D.: 17 Sierpień 2018    |    Dziś świętego (-ej): Anita, Julianna, Jacek

Patriota.pl

Współczesny motłoch toleruje tylko tych przełożonych, którymi może pogardzać.
Nicolás Gómez Dávila, Na straconym posterunku

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Nie dajmy zginąć poległym… „Półkownik” III RP w „Palladium”

Drukuj
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Tags: Dzieje narodowe | Polska Wandea

Walkę o Wielką Polskę uważam za największy swój obowiązek. Wstępując w szeregi NZW, mam szczerą i nieprzymuszoną wolę. Wpierw zginę, aniżeli zdradzę. Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu, że wiernie będę walczył o niepodległość Polski. Rozkazu Wodza Naczelnego oraz wszystkich innych przełożonych będę słuchał i posłusznie wykonywał. Tak mi dopomóż Bóg i Ty Królowo Korony Polskiej.

Armia Podziemna Narodowe Zjednoczenie Wojskowe Komenda Okręgu „Orzeł" D-ca „Rój"

[tekst przysięgi obowiązującej w XVI Okręgu NZW,
znaleziony przez UBP przy jednym z partyzantów poległym w 1950 r.]


Pierwszy raz w tym roku obchodziliśmy Święto Żołnierzy Wyklętych, święto tylko z pozoru przemilczane w Warszawie, z pozoru, gdyż ta lepsza część Warszawiaków udała sie tego dnia na prezentację kopii roboczej filmu Jerzego Zalewskiego „Rój” - w ziemi słychać lepiej.

Mieczysław Dziemieszkiewicz - "Rój", największy z "wyklętych" Mazowsza, postrach ubeków, legenda wsi z okolic Makowa Mazowieckiego, Przesnysza, Ostrołęki i Ciechanowa, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, jedna z piękniejszych postaci polskiego podziemia antykomunistycznego nie tylko na północnym Mazowszu, ale w skali całego kraju.

Później jak inni „wyklęci" wymazany z pamięci historycznej narodu. Chciałoby się rzec za zespołem „Szczerbiec" - "szumią po Nim stare brzozy i legendę wiatr gdzieś wznosi..."

Kino „Palladium” i ponad 400 osób na widowni. Uroczystość zorganizowana została przez warszawski klub „Gazety Polskiej”. Na sali obecni byli aktorzy grający w filmie, reżyser, krewni „Roja", działacze podziemia antykomunistycznego, prawicowi publicyści, zwykli ludzie, słowem, wszyscy Ci, którzy właściwie rozumieją, czym był, czym jest, i czym może być dla Polski powiew „wiatru ze Wschodu”.

Wreszcie zaczyna się pierwszy w Polsce film o „Niezłomnym" żołnierzu. Okazał się ponad dwugodzinną, dobrą artystycznie, ważną ideowo produkcją. Zwłaszcza że po kilku filmach (takich jak Katyń, Popiełuszko, Czarny Czwartek), w których człowiek oglądał jak czerwoni leją naszych, nareszcie można było się nacieszyć widokiem gromionych bolszewików. Przyznam szczerze odprężający to widok. A scen walk i potyczek oddziału "Roja" jest w filmie naprawdę dużo.

Film zaczyna się fikcyjną sceną, wykreowaną przez reżysera, gdy młody, nie należący jeszcze do podziemia Mieczysław idzie lasem i nagle zostaje zatrzymany, w celu wylegitymowania, przez przejeżdżający duktem niemiecki patrol. Niemców niespodziewanie obsiada rój pszczół, dzięki czemu chłopak unika aresztowania. Najlepszą chyba jednak sceną filmu jest moment, gdy już koło 1950 r. Dziemieszkiewicza nachodzą wątpliwości i w sennych marach pyta się czy warto jeszcze dalej walczyć. Otrzymuje na swoje pytanie odpowiedź od którejś z postaci, które go nawiedzają, że jeśli kwestionuje się podstawowe wartości, dla których podjęto tę walkę, to oczywiście nie ma ona sensu, ale jeśli nie odwracamy się od tych idei, walka ma sens do samego końca. To jest jakże ważna odpowiedź dla tych, a dużo ich nawet w  tzw. obozie narodowym, którzy krytykują niezłomnych za bezsensowny upór i opór aż po kres życia. Piękny film, warto go obejrzeć nawet dla samej tej sceny.

Wrażenia, które pozostały po obejrzeniu tego obrazu pozwalają mieć nadzieję, że jest to ostatni rok, w którym nie ma dużej manifestacji w Warszawie upamiętniającej Żołnierzy Wyklętych. Osobiście będę dokładał starań, żeby za rok w centrum miasta przeszedł duży pochód ludzi chcących podtrzymać głos i głosu tego przesłanie przekazane nam od  "zamordowanego pokolenia".

Pragnę także przypomnieć, przy okazji, że na You tubie można obejrzeć inny ważny film Jerzego Zalewskiego, poświęcony tragicznej postaci Michała Falzmana.

Sam reżyser i wszyscy, którym leży na sercu, aby ten film został ukończony, proszą ludzi dobrej woli o telefony do zarządu publicznej TVP z zapytaniem, co dalej z filmem o "Roju". Pan Romuald Orzeł prawdopodobnie już w najbliższym czasie, jak skończy się permanentne zamieszanie wokół telewizji publicznej, zostanie prezesem TVP. Jest więc szansa, że można będzie doprowadzić sprawę do końca. Trzeba jednak, aby tam w zarządzie mocno odczuli siłę naszego nacisku i rację argumentów.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Krótkie spięcia

Wieści z frontu

EUR PLN CHARTS

Zwróć uwagę

Uwaga, może zaboleć:
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

stat4u